Mój mały gdańsk | Jakub Skrzypczak | Wystawa | 13.09.2018 | Nowa Synagoga

A 03

W zakamarkach Nowej Synagogi trwają przygotowania do wernisażu (13 września) wystawy Jakuba Skrzypczaka. Start: 17:30 | do oglądania podczas Festiwalu. Wstęp wolny!

מייַן קליין גדאַנסק

Mój mały gdańsk

...wystawię mieszkanie (...a las almas que han llegado a entrar en las séptimas moradas) do zwiedzania.
Jakimś zbiegiem okoliczności mieszkam w Gdańsku. Szeregiem innych zbiegów okoliczności, kiedyś mieszkałem w kilku innych miejscach. Zbiegiem innych okoliczności, kiedyś urodziłem się w Warszawie. Skąd pochodzę? Zawsze ‘stąd’ - z przestrzeni doraźnie zasiedlonej. Takie mentalne skuoterstwo. Zresztą, jeśli centrum nieskończonej, lub niepoznawalnej przestrzeni znajduje się wszędzie i nigdzie: może być Gdańsk. Gdańsk, określany jako “miasto palimpsest”, podwójne, a może nawet potrójne miasto, to dobre miejsce, jak każde inne, na śmierć.


Gdy człowiek umiera, zostaje mu, ponoć, przydzielony na tamtym świecie dom pozornie taki sam, jaki miał on na ziemi. Dzieje się tak prawie ze wszystkimi nowo przybyłymi do wieczności i dlatego sądzą oni, że nie umarli.
Aby uniknąć nieprzyjemnego rozczarowania, postanowiłem już za życia zaprojektować sobie zaświaty.
To bardziej zjawisko niż mieszkanie; rzecz, urządzenie, rodzaj maszyny mentalnej. Nie bez pewnej nonszalancji, można to określić jako autobiograficzną metaarchitekturę. W tym sensie maszyna działa w dwie strony. Raz jako tekst retrospektywny opisujący i/lub skrywający autora, drugi raz jako futurystyczna wizja umeblowanej nicości.
Wizja wieczności jako totalnej Biblioteki, jest tyleż literacko wytworna i błyskotliwie wyeksploatowana co przytłaczająca. Katalog totalnej Biblioteki, sam w sobie musi być systemem doskonałym, a zatem absolutna Biblioteka staje się absolutnym Katalogiem, a jej mieszkaniec więźniem skazanym na wieczną samotność. Jest to optymistyczna wizja wieczności, bo spędzonej w dobrym towarzystwie.
Dlatego, meblując mój skromny pokoik w Zaświatach zrezygnowałem z katalogowania. Ostatecznie, pozostaje cała wieczność na skakanie po półkach. Znaleźć książkę w bezistnieniu nieskończonej biblioteki w nieskończoności bezczasu, może się okazać jedyną rozrywką ekstremalną jaką oferują Zaświaty.
Początkowo, dbając o wygodę wiekuistą zamierzałem zająć się stolarką meblową i sanitariatami (niewykluczone, że w Zaświatach też się sra). Musiałem jednak zmienić plany i obstalować regały ponieważ część zamówionego księgozbioru nadeszła znacznie wcześniej.
Instalacja jest właściwie nieukończona. Połowa książek znalazła miejsce na półkach. Wciąż nadchodzą nowe. Zaopatrzyłem się też w alkohol. To istotny składnik szczęśliwości wiekuistej. Marki wódek noszą imiona książek: ‘Die andere Seite’ (70%) - mocna, daje po łbie i kiszkach, ‘Der Zauberberg’ (40%) - rozwala mózg na dwie części: lux i nigredo, ‘Noche oscura’ (40%) - mocno karmelizowana, ‘El Castillo Interior’ (40%) - ryje banię siedmioetapowo. Sukcesywnie uzupełniam barek.
Projektuję już kanopy na moje intestinaria (flaki), w formie trzech laleczek: Κλωθώ, Λάχεσις i Ἄτροπος. Pracę nad lalkami rozpocznę na koniec. Na razie zbieram materiały na ubranka i uczę się szydełkować.
W istocie, jednak, nie jest to Puppenhaus, lecz Grabkapelle. Nie domek dla lalek lecz krypta. Nie dom lecz okręt. Nie maszyna, lecz wehikuł. Nie biblioteka, lecz sala lustrzana, gdzie jedno lustro odbija inne lustro, które przechowuje pamięć innego lustra, które odbija jeszcze inne lustro, które…
Wystawa ma charakter podsumowujący i jednocześnie niedomknięty. Pytanie nie brzmi: czy do takiej wieczności powinniśmy dążyć, lecz, czy inna w ogóle jest nam dana. Oraz: czy poza nagą białkową maszyną bez organów pozostanie z nas coś poza Tekstem?
Życzę wszystkim miłego zwiedzania.
jakub skrzypczak


Drukuj   E-mail